|
wtorek, 16 czerwca 2009
Łobuzy
- Ty mały łobuzie - powiedziałem do Iśki kiedy układała się do spania.
- Ty duzi łobuzie - zripostowała Mała wywołując ogólny śmiech. Wyznanie
- Mikołaj, ty mała klucho - tata Bziubziaków lekko się rozczulił podczas kąpieli synka - kocham cię tak, że... że... ehh. Że nie wiem jak to powiedzieć.
A wycierając łezkę z oka dodał: - Dobrze że ty jeszcze nie kumasz co ja do ciebie mówię, bo byś to pewnie niecnie wykorzystał.
poniedziałek, 01 czerwca 2009
Dźwiękonaśladowca
Byłem w kuchni, kiedy usłyszałem serię dziwnych, zmieniających się dźwięków wydobywających się z ust Mikołaja, który po kąpieli został prewencyjnie umieszczony w swoim łóżeczku. Miałem duże problemy z interpretacją tychże odgłosów kiedy podeszła do mnie Marcia.
- Idź zobacz co on robi, bo to warto zobaczyć. Mały siedział ze smoczkiem w buzi i przekładając kolejne kartki książeczki ze zwierzętami naśladował ich odgłosy. Nigdy bym nie zgadł.
niedziela, 31 maja 2009
Uwaga na słowa
- Muszę sprawdzić czy dostałem cięgi.
Siedzę przed komputerem, a przed chwilą Iśka zakolegowała się do mnie, dlatego siedzi mi na kolanie. Marcia patrzy na mnie pytająco. - Sprawdzam czy dostałem cięgi w Hattricka. - Ja teś dośtałam ciegi - odzywa się Iśka chociaż w zasadzie nie wie co oznacza to słowo. - A od kogo dostałaś cięgi - dopytuję się nieświadomy zagrożenia. - Dośtałam ciegi od taty. No to mnie zamurowało na chwilę. - No, no, no. Tylko żebyś mi tych rewelacji nie opowiadała w przedszkolu.
piątek, 15 maja 2009
W świecie pluszaków
- Eeeeeee!
Słysząc dobiegający z pokoju głos Iśki zainteresowałem się tym co robi: siedziała na podłodze i obstawiona pluszakami, odgrywała jakąś historię. - Ciemu ziabałaś Mikołajowi? "Już to wcześniej słyszałem" - pomyślałem. - Daj mu pobafić się tosieśkę. - Maś Mikołaj, pobaf się tosiećkę. Po chwili przerwy: - Wejoniko, to nie siom tfoje ciaśtećka, to siom Mikołaja - Kubusiu zieś ciaśtećko? I tak dalej. Normalnie, gotowy scenariusz filmowy.
czwartek, 14 maja 2009
Enter poproszę
Ostatnią pasją naszej Córki jest gra, będąca dodatkiem na płycie DVD "Kubuś i Hefalumpy". Polega ona na szukaniu albo Maleństwa, albo Lumpka w różnych kryjówkach. Od ostatniego weekendu, kiedy to w swym 'geniuszu' odkryłem tę grę, jestem bez przerwy namawiany przez Iśkę do grania - jako że to ja obsługuję pilota i zgodnie z jej wskazówkami wybieram kryjówki do sprawdzenia. To dlatego najczęściej wypowiadane przez Weronikę zdanie pod moim adresem w ostatnim tygodniu brzmiało:
- Tato, naciśnij etel [enter]. p.s. Dopiero wczoraj wpadłem na pomysł uruchamiania tej płyty na komputerze. Teraz Iśka sama sobie naciska enter :-)
czwartek, 07 maja 2009
Ułatwione zadanie
- Choć tato, chofamy się! - Iśka proponuje mi zabawę, która spodobała jej się bardzo, kiedy bawiła się w nią z Michałkiem.
- Ja bede licić, a ty sie chofaj. Jeden, dfa, ci... - ropoczyna liczyć i zakrywa sobie oczy rączkami ale... niezbyt dokładnie, skutkiem czego dość szybko znajduje mnie schowanego w kuchni za krzesłem. - Tejaź ty liciś, a ja sie chofam. Lić tato. Zamykam więc oczy i rozpoczynam odliczanie, a Weronika na odchodnym mówi: - Ide sie śfofać do siafy.
wtorek, 05 maja 2009
Działo się...
Najpierw mieliśmy wizytę Cioci Iwonki, Wujka Darka, Michałka i Maksika. Dla Weroniki jedną z największych atrakcji była wycieczka "cianym siamochodem do innego śkepu" [czarnym samochodem do innego sklepu]. Po pierwsze bo "cianym" a nie "siebnym", po drugie - bo do "innego śkepu" czyli do King Crossa a nie do "teśko", no i po trzecie - były rurki z bitą śmietaną. No i oczywiście był Michałek. Aczkolwiek, kiedy Iśka stawała się zbyt nachalna, pierwszoklasista musiał interweniować: - Iśka, przecież nie jesteś moją żoną!
Trudno było później wytłumaczyć Małej, że Ciocia, Wujek oraz Chłopcy muszą jechać do domu - nie chciała tego przyjąć do wiadomości. Przez klika następnych dni 'jechała' albo do "innego śkepu cianym siamochodem", albo do "cioci, wujka, Michałka i Masika". W pewną ładną sobotę, którą Mama musiała spędzić poza domem, pozostała trójka naszej rodzinki wybrała się na wycieczkę do Dziadków. Weronice, pod nieobecność Mamy, przypadło miejsce z przodu, z czego mała podróżniczka była bardzo zadowolona. - To co, Weronisiu, jedziemy do Babci Jadzi? - zapytałem kiedy razem z Bziubziakami usadowiłem się już w samochodzie. - Do Ciatka Tatka i do Cioci Honi teś. Mieliśmy także w domu Pana Śliwkę, tuż po tym, jak Mikołaj 'postanowił' spaść ze swojej ciężarówki prosto na głowę. Można by rzec, że kolejny guz i siniak do przebogatej kolekcji naszego Synka. Przy okazji Babcia wspominała jak to kiedyś Tata Bziubziaków będąc w wieku wczesnoszkolnym trafił do szpitala po tym, jak spadł z płotu głową na beton (nie da się ukryć!). Jednym słowem - niedaleko jabłko od jabłoni. Teraz natomiast mamy już nieco unormowaną sytuację, jeśli tak można nazwać zapalenie płuc u jednego i zapalenie oskrzeli u drugiego dziecka. Na szczęście wszystko idzie już chyba w tę zdrową stronę. Tak wierzymy.
niedziela, 19 kwietnia 2009
Wszystkie zwierzęta duże i małe
Książeczka-"harmonijka" ze zwierzątkami, która teoretycznie była przeznaczona dla Mikołaja, bardzo przypadła do gustu jego starszej siostrze.
- Źgaduj mamo! Źgaduj tato - Mała zachęca nas do zabawy, kiedy wykąpana siedzi sobie wygodnie w łóżku z książeczką na kolanach. - Jakie zwierzątko robi tak - zaczyna Mama - iaaaa, iaaaa, iaaaa... - Osiołek! - zgaduje Mała Moja kolej. - A jakie zwierzątko robi: gul, gul, gul, gul... - Indyk - z małymi wątpliwościami, ale dobrze. Później następują: kaczka, konik, krówka, piesek, kotek - czyli standard. Po nich, nadchodzi czas na nieco bardziej wątpliwe dźwięki. - Jakie zwierzątko robi kle, kle, kle... - Bocian - Iśka cały czas bezbłędnie. - A jakie robi: pi, pi, pi - pyta Mama. - Myśki - Mała poprawnie pokazuje palcem. - A kic, kic, kic? - Zajociek [zajączek] - też dobrze. I nachodzi czas na 'armatę'. - A jakie zwierzątko robi szur, szur, szur... - tu pokazuję rękoma, że coś rozgrzebuję i rozgarniam - ... szur, szur, joooooo! - Kecik [krecik].
piątek, 17 kwietnia 2009
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||