Kategorie: Wszystkie | Rytuały
RSS
wtorek, 16 czerwca 2009
Łobuzy
- Ty mały łobuzie - powiedziałem do Iśki kiedy układała się do spania.
- Ty duzi łobuzie - zripostowała Mała wywołując ogólny śmiech.
19:52, szaroniebieski
Link Dodaj komentarz »
Wyznanie
- Mikołaj, ty mała klucho - tata Bziubziaków lekko się rozczulił podczas kąpieli synka - kocham cię tak, że... że... ehh. Że nie wiem jak to powiedzieć.
A wycierając łezkę z oka dodał:
- Dobrze że ty jeszcze nie kumasz co ja do ciebie mówię, bo byś to pewnie niecnie wykorzystał.
19:52, szaroniebieski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 czerwca 2009
Dźwiękonaśladowca
Byłem w kuchni, kiedy usłyszałem serię dziwnych, zmieniających się dźwięków wydobywających się z ust Mikołaja, który po kąpieli został prewencyjnie umieszczony w swoim łóżeczku. Miałem duże problemy z interpretacją tychże odgłosów kiedy podeszła do mnie Marcia.
- Idź zobacz co on robi, bo to warto zobaczyć.
Mały siedział ze smoczkiem w buzi i przekładając kolejne kartki książeczki ze zwierzętami naśladował ich odgłosy.

Nigdy bym nie zgadł.
20:44, szaroniebieski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 maja 2009
Uwaga na słowa
- Muszę sprawdzić czy dostałem cięgi.
Siedzę przed komputerem, a przed chwilą Iśka zakolegowała się do mnie, dlatego siedzi mi na kolanie.
Marcia patrzy na mnie pytająco.
- Sprawdzam czy dostałem cięgi w Hattricka.
- Ja teś dośtałam ciegi - odzywa się Iśka chociaż w zasadzie nie wie co oznacza to słowo.
- A od kogo dostałaś cięgi - dopytuję się nieświadomy zagrożenia.
- Dośtałam ciegi od taty.
No to mnie zamurowało na chwilę.
- No, no, no. Tylko żebyś mi tych rewelacji nie opowiadała w przedszkolu.

20:28, szaroniebieski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 maja 2009
W świecie pluszaków
- Eeeeeee!
Słysząc dobiegający z pokoju głos Iśki zainteresowałem się tym co robi: siedziała na podłodze i obstawiona pluszakami, odgrywała jakąś historię.
- Ciemu ziabałaś Mikołajowi?
"Już to wcześniej słyszałem" - pomyślałem.
- Daj mu pobafić się tosieśkę.
- Maś Mikołaj, pobaf się tosiećkę.
Po chwili przerwy:
- Wejoniko, to nie siom tfoje ciaśtećka, to siom Mikołaja
- Kubusiu zieś ciaśtećko?
I tak dalej. Normalnie, gotowy scenariusz filmowy.
00:11, szaroniebieski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 maja 2009
Enter poproszę
Ostatnią pasją naszej Córki jest gra, będąca dodatkiem na płycie DVD "Kubuś i Hefalumpy". Polega ona na szukaniu albo Maleństwa, albo Lumpka w różnych kryjówkach. Od ostatniego weekendu, kiedy to w swym 'geniuszu' odkryłem tę grę, jestem bez przerwy namawiany przez Iśkę do grania - jako że to ja obsługuję pilota i zgodnie z jej wskazówkami wybieram kryjówki do sprawdzenia. To dlatego najczęściej wypowiadane przez Weronikę zdanie pod moim adresem w ostatnim tygodniu brzmiało:
- Tato, naciśnij etel [enter].

p.s. Dopiero wczoraj wpadłem na pomysł uruchamiania tej płyty na komputerze. Teraz Iśka sama sobie naciska enter :-)
15:46, szaroniebieski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 maja 2009
Ułatwione zadanie
- Choć tato, chofamy się! - Iśka proponuje mi zabawę, która spodobała jej się bardzo, kiedy bawiła się w nią z Michałkiem.
- Ja bede licić, a ty sie chofaj. Jeden, dfa, ci... - ropoczyna liczyć i zakrywa sobie oczy rączkami ale... niezbyt dokładnie, skutkiem czego dość szybko znajduje mnie schowanego w kuchni za krzesłem.
- Tejaź ty liciś, a ja sie chofam. Lić tato.
Zamykam więc oczy i rozpoczynam odliczanie, a Weronika na odchodnym mówi:
- Ide sie śfofać do siafy.
21:43, szaroniebieski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 maja 2009
Działo się...
Najpierw mieliśmy wizytę Cioci Iwonki, Wujka Darka, Michałka i Maksika. Dla Weroniki jedną z największych atrakcji była wycieczka "cianym siamochodem do innego śkepu" [czarnym samochodem do innego sklepu]. Po pierwsze bo "cianym" a nie "siebnym", po drugie - bo do "innego śkepu" czyli do King Crossa a nie do "teśko", no i po trzecie - były rurki z bitą śmietaną. No i oczywiście był Michałek. Aczkolwiek, kiedy Iśka stawała się zbyt nachalna, pierwszoklasista musiał interweniować:
- Iśka, przecież nie jesteś moją żoną!
Trudno było później wytłumaczyć Małej, że Ciocia, Wujek oraz Chłopcy muszą jechać do domu - nie chciała tego przyjąć do wiadomości. Przez klika następnych dni 'jechała' albo do "innego śkepu cianym siamochodem", albo do "cioci, wujka, Michałka i Masika".

W pewną ładną sobotę, którą Mama musiała spędzić poza domem, pozostała trójka naszej rodzinki wybrała się na wycieczkę do Dziadków. Weronice, pod nieobecność Mamy, przypadło miejsce z przodu, z czego mała podróżniczka była bardzo zadowolona.
- To co, Weronisiu, jedziemy do Babci Jadzi? - zapytałem kiedy razem z Bziubziakami usadowiłem się już w samochodzie.
- Do Ciatka Tatka i do Cioci Honi teś.

Mieliśmy także w domu Pana Śliwkę, tuż po tym, jak Mikołaj 'postanowił' spaść ze swojej ciężarówki prosto na głowę. Można by rzec, że kolejny guz i siniak do przebogatej kolekcji naszego Synka. Przy okazji Babcia wspominała jak to kiedyś Tata Bziubziaków będąc w wieku wczesnoszkolnym trafił do szpitala po tym, jak spadł z płotu głową na beton (nie da się ukryć!). Jednym słowem - niedaleko jabłko od jabłoni.

Teraz natomiast mamy już nieco unormowaną sytuację, jeśli tak można nazwać zapalenie płuc u jednego i zapalenie oskrzeli u drugiego dziecka. Na szczęście wszystko idzie już chyba w tę zdrową stronę.
Tak wierzymy.
20:59, szaroniebieski
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 kwietnia 2009
Wszystkie zwierzęta duże i małe
Książeczka-"harmonijka" ze zwierzątkami, która teoretycznie była przeznaczona dla Mikołaja, bardzo przypadła do gustu jego starszej siostrze.
- Źgaduj mamo! Źgaduj tato - Mała zachęca nas do zabawy, kiedy wykąpana siedzi sobie wygodnie w łóżku z książeczką na kolanach.
- Jakie zwierzątko robi tak - zaczyna Mama -  iaaaa, iaaaa, iaaaa...
- Osiołek! - zgaduje Mała
Moja kolej.
- A jakie zwierzątko robi: gul, gul, gul, gul...
- Indyk - z małymi wątpliwościami, ale dobrze.
Później następują: kaczka, konik, krówka, piesek, kotek - czyli standard. Po nich, nadchodzi czas na nieco bardziej wątpliwe dźwięki.
- Jakie zwierzątko robi kle, kle, kle...
- Bocian - Iśka cały czas bezbłędnie.
- A jakie robi: pi, pi, pi - pyta Mama.
- Myśki - Mała poprawnie pokazuje palcem.
- A kic, kic, kic?
- Zajociek [zajączek] - też dobrze.
I nachodzi czas na 'armatę'.
- A jakie zwierzątko robi szur, szur, szur... - tu pokazuję rękoma, że coś rozgrzebuję i rozgarniam - ... szur, szur, joooooo!
- Kecik [krecik].
23:31, szaroniebieski
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 kwietnia 2009
Inna opcja
- Hmmmm! Zaraz chyba zjem tę nóżkę! - droczy się Mama z Iśką.
- Nie! - Weronice, mimo że się śmieje, chyba jednak nie odpowiada taka opcja.
- Nie jeść tej nóżki?
- Nie! - Weronika wychodzi ze swoją propozycją - Mozie pociajować te nóśki.
07:46, szaroniebieski
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31